Nasze wspólne wyprawy

Jezioro Aralskie- „morze”, które wyschło

„Aral” to słowo pochodzenia tureckiego, oznaczające wyspę. Tak też nazywano drugie największe (po Jeziorze Kaspijskim) jezioro Azji Środkowej, które było swego rodzaju wodną i urodzajną wyspą na morzu piasku. Brzegi jeziora porastały rośliny słonolubne, które chętnie były zjadane przez hodowane przez Uzbeków i Kazachów wielbłądy, kozy i owce. Z kolei słone wody jeziora dostarczały rokrocznie tysięcy ton ryb, które wykorzystywano w kilku przetwórniach zlokalizowanych w sąsiadujących z jeziorem miastach. Jeszcze w 1961 roku Jezioro Aralskie zajmowało powierzchnię ponad 66 tysięcy km ² (samej wody, nie licząc wysp), a jego maksymalna głębokość wynosiła 69 metrów (średnia głębokość 16 metrów). Lustro wody jeziora obniżyło się jednak o 16 m, a linia brzegowa cofnęła się miejscami nawet o 150 kilometrów. Tragedia ta rozpoczęła się w latach 60. XX wieku, kiedy planiści radzieccy postanowili zwiększyć produkcję bawełny na terenach Azji Środkowej. Zbudowano zatem wielką sieć kanałów nawadniających, które zasilano wodami dwóch największych rzek Azji Środkowej: Syr Darii oraz Amu Darii. Pola bawełny kwitły i dostarczały ogromnego dochodu nie tylko ówczesnej Uzbeckiej SRR, ale całemu Związkowi Radzieckiemu. Jednak od tego momentu zaczęło następować silne obniżanie poziomu Jeziora Aralskiego. Niestety wiele kanałów poprowadzonych zostało w taki sposób, ze woda zanim dotarła do upraw zwyczajnie wyparowała. Inne z kolei zaczęły pękać, a woda wsiąkała w piasek. Już w latach 60 informowano rządzących że poziom jeziora obniża się oraz wzrasta jego zasolenie. Ówczesne władze nie przejmowały się konsekwencjami nawadniania pól i zarządziły jeszcze większe pozyskanie wód z dwóch środkowoazjatyckich rzek. Uważano, że jeśli nawet jezioro wyschnie to dużo więcej ryb można dostarczyć ludziom z morz które otaczały Związek Radziecki. Przez 40 lat jezioro podzieliło się na dwa oddzielne zbiorniki, a całkowita powierzchnia zmniejszyła się o około 2/3 w stosunku do powierzchni z lat 60. Zasolenie pozostałej wody wzrosło o 16% co spowodowało całkowite wymarcie ryb. Na powierzchni 50 tysięcy kilometrów kwadratowych powstała słona pustynia zwana Aralkum. Ekonomiczne i przyrodnicze funkcje jeziora całkowicie ustały – nie ma ryb, nie ma dochodów z rybołówstwa i przetwórstwa rybnego. Nędza społeczeństwa odczuwalna jest na każdym kroku. Ci, co jeszcze kilkanaście lat temu byli rybakami i „ludźmi wody”, dziś swoje smutki zalewają tanim bimbrem i wódką w pustynnych barach. Region pustynnieje, a na dodatek z nowo powstałej pustyni silne wiatry roznoszą ogromne ilości piasku i soli (ok. 70 mln ton rocznie), co dodatkowo utrudnia życie w okolicy. Słony piasek i drobiny soli dostają się do układu oddechowego, drażniąc gardło i sprzyjając licznym chorobom. Ponadto oczy cały czas drażnione są drobinkami soli. Długość życia w strefie bezpośredniego wpływu poaralskiej pustyni jest znacznie niższa niż w głębi Uzbekistanu. Większość zwierząt i roślin charakterystycznych wcześniej dla tego unikalnego ekosystemu (wielkie morze pośród pustyń) albo już wyginęła, albo jest na krawędzi wymarcia. Nie ma tu już przybrzeżnych trzcinowisk i zarośli ani zielonych wysp. Morska fauna, poprzez drastyczny wzrost zasolenia, wyginęła prawie doszczętnie. W najsuchszych miejscach nie rośnie oczywiście nic, w innych rosną jedynie sukulenty z grubymi łodygami do magazynowania wody. Poaralska pustynia jest ogromna i płaska, czasami tylko tuż przy dawnych brzegach widać klify i głęboko wcinające się zatoki. Widać też, jak klif pod wpływem erozji łamie się i spada. Jedyne, co zmieniło się na korzyść, to łatwiejszy dostęp do złóż ropy naftowej pod dawnym morzem.

Port-widmo

Tuż przy dawnym brzegu Jeziora Aralskiego znajduje się jedno z najbardziej wymownych i tragicznych miast Azji Środkowej – Moynak. Jeszcze 40 temu lat był on jednym z największych portów położonych u brzegów Jeziora Aralskiego. Niestety miasto podupadło w związku z katastrofą ekologiczną związaną z cofaniem się brzegu zbiornika. Działał tu wielki zakład przetwórstwa rybnego, główne miejsce pracy w regionie. Ryby dostarczały liczne duże statki rybackie i mnóstwo mniejszych łodzi. Spośród wytwarzanych tu rocznie 20 milionów puszek konserw rybnych, wiele eksportowano do innych republik ZSRR. Jeszcze w połowie XX wieku w okolicach Moynaku rosły lasy, gdzie spotkać było można mnóstwo zwierząt, a na polach uprawiano bawełnę.

Dzisiejszy Moynak to niewielkie miasto (około 2000 mieszkańców) położone około 210 kilometrów na północny zachód od Nukusu, stolicy autonomicznej republiki Karakałpakstanu. Jest to smutne, zakurzone miasteczko z wieloma opuszczonymi zakładami produkcyjnymi, pustymi sklepami i domami. Największe wrażenie wywiera opuszczony port i zakład przetwórstwa rybnego. Warto zaznaczyć, że po dziś dzień w herbie Moynaku widnieje skacząca ryba. Centrum miasta stanowi senny bazar, gdzie okoliczna ludność sprzedaje różnego rodzaju produkty, które są znacznie tańsze niż w innych regionach Uzbekistanu. Warto skosztować wspaniałych winogron, arbuzów i melonów. Niestety oprócz owoców turysta nie kupi tu dla siebie nic znaczącego z regionu, gdyż tylko najwytrwalsi są w stanie znieść niedogodności podróży do Moynaku.

Trochę rdzy i sól

Na obrzeżach Moynaku, w dawnej niecce jeziora, zgromadzono kilka przerdzewiałych wraków i trzy tablice pokazujące, jak zmieniał się zakres powierzchni zbiornika aralskiego na przestrzeni lat. Na jednej z tablic można przeczytać, że morze było, a teraz go nie ma. Można także przeczytać o skali zniszczeń, ale nic o tym, co je wywołało. Niestety ówczesna propaganda radziecka unikała kwestii mówienia prawdy, że zniszczeń tak naprawdę dokonali planiści, który postanowili z Uzbekistanu uczynić pierwszą bawełnianą potęgę świata, pozyskując wodę, która wcześniej zasilała Jezioro Aralskie. Dziś mimo niepodległości Uzbekistanu podobnie pomija się ta znacząca kwestię, gdyż póki co zbiór bawełny dostarcza krajowi pewnych dochodów. Ze wzgórza, gdzie stoją owe tablice, rozciąga się niesamowity widok na nową pustynię, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była wielkim jeziorem. Na dnie znaleźć można liczne (w zasadzie już zabytkowe) śmieci, które wyrzucano ze statków oraz kilka porzuconych kutrów rybackich pozostawionych, gdy już nie opłacało się wypływać nimi w morze. Wszędzie także można zebrać biały proszek- sól, która wkrada się nawet do najmniejszych zakamarków.

Do Moynaku dostać się można autobusem z Nukusu za kilka dolarów, ale podróż trwa nawet 5 godzin. Lepiej wynająć samochód za 40 USD za dzień. Przy okazji kierowca zna wszystkie miejsca godne odwiedzenia na miejscu i po drodze. Do Nukusu dostać można się samolotem z Taszkientu za około 100 USD. Z centrum Moynaku należy dojść 3 km do byłego portu, gdzie rozciąga się panorama na wyschnięty zbiornik aralski. Oczywiście dostać się tak można także samochodem, gdyż autobusy liniowe kończą swoją trasę w centrum miasteczka. Do płynnej pozostałości Morza Aralskiego ze strony uzbeckiej nie ma praktycznie możliwości dojazdu. Mniej więcej po przejechaniu 100 km samochodem terenowym po wyschniętym dnie morskim, piasek zaczyna się robić coraz bardziej wilgotny. To znak, ze za kilka kilometrów pojawi się lustro wody. Niestety, żaden transport lądowy nie jest w stanie przebrnąć przez coraz bardziej bagienny teren.

dr Radosław Kożuszek

Teksty oraz wszystkie zdjęcia stanowią własność intelektualną i fizyczną. Chronione są ustawą o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Jakiekolwiek kopiowanie, powielanie w całości lub części tylko za zgodą autora. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.