Nasze wspólne wyprawy

Jadowita pokrzywa z Australii

Australia, mimo wspaniałych krajobrazów i niesamowitych gatunków zwierząt słynie z tego, że znaczna cześć endemicznych pająków i węży jest tu jadowita. Ale to nie wszystko. W wilgotnych rejonach kraju można spotkać niczym nie wyróżniającą się roślinę, której jad jest kilkaset razy silniejszy od jadu naszej rodzimej pokrzywy.

Dendrocnide moroides to znacznych rozmiarów roślina zielna z rodziny pokrzywowatych. Osiąga wysokość od 4 do 10 metrów i cała jest gęsto pokryta włoskami parzącymi (trichomy). Liście Dendrocnide osiągają 10-22 cm długości i 11-18 cm szerokości, przypominając liście morwy lub lipy. Są pojedyncze, sercowate i  piłkowane na brzegach.  Roślina rośnie w wilgotnych rejonach północnej i wschodniej Australii oraz na niektórych wyspach Indonezji. Preferuje stanowiska o żyznej i próchnicznej glebie strefy tropikalnej. Bardzo często porasta luki w lasach deszczowych oraz pojawia się na poletkach uprawnych zlokalizowanych tuż obok dżungli. Z uwagi na to, że nie rośnie w głębi lasu, a w częściach nasłonecznionych, jest dobrze eksponowana i może zachęcić turystę do jej bliższego poznania. Dendrocnide moroides jest ciekawą rośliną i można się jej przyjrzeć bądź zrobić zdjęcie z kilkumetrowej odległości, ale lepiej jej nie dotykać.

Silny jad
            Roślina na całej swojej powierzchni pokryta jest małymi włoskami, które mają chronić ją przed niepożądanym dotykiem. Jedynym organem pozbawionym zabójczej broni są owoce, przypominające owoc morwy o kolorze sino-czerwonym. Włoski mają za zadanie, podobnie jak u naszej pokrzywy, wprowadzić do organizmu napastnika substancję jadową. Jednak jad Dendrocnide moroides, jak na roślinę pochodzącą z Australii przystało, jest kilkaset razy silniejszy niż pospolitej pokrzywy. W związku z tym, że włoski posiadają sporą ilość krzemionki, są kruche i po dotknięciu rośliny momentalnie odłamują się, pozostając w ciele napastnika. Włoski są na tyle cienkie i kruche, że mogą nawet wniknąć poprzez zwykłe, lekkie ubranie, dlatego na obszarach, gdzie istnieje prawdopodobieństwo spotkania z Dendrocnide zaleca się zakładać grubsze koszule i spodnie. Naukowcy zajmujący się roślinami dość często używają ubrań powleczonych woskiem i rękawiczek wyglądających jak spawalnicze. Nie bez znaczenia jest także ochrona twarzy, na która zakładają siateczki podobne do tych używanych przez pszczelarzy. Dodatkowo usta zabezpiecza się maseczką. Włoski Dendrocnide moroides są tak wrażliwe na dotyk, że podczas poruszania rośliną mogą oderwać się i wraz z delikatnym podmuchem wiatru dostać się do ust. Ból wewnątrz jamy ustnej jest wyjątkowy nieprzyjemny, a połknięcie włoska może wywołać objawy alergiczne. Powstały w efekcie obrzęk może spowodować uduszenie się człowieka. Neurotoksynę wypełniającą włoski nazwano moroidyną. Jest o peptyd dwucykliczny złożony z ośmiu aminokwasów i zawiera nietypowe wiązanie C-N między tryptofanem a histydyną.

Wosk depilacyjny w karetkach

            W przypadku dotknięcia rośliny należy niezwłocznie usunąć włoski. Niestety nie można tego zrobić przy pomocy palców czy nawet pincety. Włoski są bezbarwne i tak drobne, ze zwyczajnie ich nie widać lub kruszą się podczas wyciągania. Jedyna pewną metodą pomocy oparzonemu jest obłożenie go….. woskiem depilacyjnym. To jedyna skuteczna metoda mechaniczna, którą stosuje się na samym początku porażenia. Każda karetka pogotowania w Queenslandzie zaopatrzona jest w wosk do depilacji, tak jak i każdy leśny tropiciel czy pilot wycieczek zobligowany jest do posiadania w apteczce kilku plastrów służących do usuwania zbędnego owłosienia skóry. Jeżeli jednak zagrożenie nie zostanie odpowiednio szybko zidentyfikowane, a jad dał już o sobie znać, oparzoną osobę wysyła się do szpitala. Tam miejsce dotknięcia przeciera się rozcieńczonym kwasem solnym, następnie używa się plastrów depilacyjnych i przeprowadza się ręczne usuwanie pozostałych włosków specjalnymi igłami. Po tym zabiegu delikwentowi podaje się leki sterydowe, antyalergiczne i przeciwbólowe. W dawnych czasach, gdy pomoc medyczna nie była rozwinięta, oparzeni Europejczycy odczuwali mocny ból nawet przez kilka miesięcy. Wielokrotnie ból ten był na tyle silny, ze stał się przyczyną do popełniania samobójstwa. Aborygeni, również są wrażliwi na jad rośliny, jednak poprzez tysiące lat bytności w Australii nauczyli się jakie rośliny wolno jeść, a do jakich najlepiej nawet się nie zbliżać. Europejczycy ta wiedzę musieli przyswoić w inny sposób- metodą prób i ofiar.

Kangurzy smakołyk

            Dendrocnide moroides jest również groźna dla zwierząt domowych. Zarówno konie, psy, a nawet owce narażone są na  jej jad. Mimo zwartej sierści czy wełny, jadowite włoski mogą wniknąć, aż do skóry zwierzęcia. Najdziwniejszą jednak rzeczą w przypadku Dendrocnide moroides nie jest jej silny jad, lecz fakt, że jej owa słynna broń nie działa na wiele zwierząt żyjących w Australii. Większość owadów, ptaków i torbaczów zamieszkujących tropikalne lasy Queenslandu jest na nią niewrażliwa, a niektóre mogą nawet spożywać jej liście. Naukowcy zaobserwowali, ze jeden z gatunków kangura pademelon czerwononogi (Thylogale stigmatica)  szczególnie gustuje w spożywaniu liści też rośliny. Miliony lat ewolucji wykształciły w organizmie australijskich zwierząt białka, które szybko dezaktywują jad. Innym dość dziwnym faktem w przypadku Dendrocnide jest areał występowania oraz jej liczność. Preferuje tylko wybrane stanowiska i dość trudno się rozmnaża. Rośnie tylko na żyznych, wilgotnych, tropikalnych stanowiskach, które są dobrze nasłonecznione. Jej nasiona nigdy nie zakiełkują w ciemnym lesie, mimo spełnienia pozostałych warunków. Do wczesnego rozwoju potrzebuje światła, co jest wręcz odwrotnym zachowaniem wśród roślin wywodzących się z lasów tropikalnych. Zazwyczaj we wczesnej fazie rozwoju rośliny tropikalne w związku ze środowiskiem w jakim wykiełkowały nie potrzebują dużo światła. Ich wymagania rosną z wiekiem, kiedy roślina osiąga coraz większe rozmiary. Mimo tak mocnej obrony jaką posiada, Dendrocnide jest na skraju zagrożenia.  Nigdy też nie była rośliną szczególnie liczną, ani tez nie zasiedliła innych rejonów świata.

dr Radosław Kożuszek

Teksty oraz wszystkie zdjęcia stanowią własność intelektualną i fizyczną. Chronione są ustawą o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Jakiekolwiek kopiowanie, powielanie w całości lub części tylko za zgodą autora. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.