Nasze wspólne wyprawy

Dżelada- bestia z gór Semien

Na pierwszy rzut oka wygląda jak postać z horroru lub kosmiczny obcy, który nawiedził Ziemię. Ma przenikliwy wzrok, wampirze kły, psią twarz, lwią grzywę i gołą, krwistoczerwoną pierś. Mimo przerażającego wyglądu jest towarzyską wegetarianką, która wolne chwile spędza na … „plotkowaniu”. Chcąc zatem spojrzeć w oczy bestii musimy odwiedzić Etiopię lub Erytreę

Dżelady brunatne (Theropithecus gelada), kiedyś łączone z makakami lub pawianami, dziś są jedynym przedstawicielem rodzaju Theropithecus. Z języka greckiego słowo ther oznacza bestię, a pithecus małpę. W rzeczy samej wygląd dżelady wprowadza każdego turystę w pewną konsternację. Sporej wielkości małpa z długim, zakończonym pędzlem ogonem, przerażającą twarzą i gołą, czerwoną piersią może budzić mieszane uczucia. Przed chłodem, a nierzadko nawet mrozem dżelady dodatkowo chroni gruba okrywa włosowa, która miejscami tworzy swego rodzaju futro, a u samców gęsta grzywę. Tym samym dżelada obok makaków japońskich jest jedyną na świecie zimnolubną małpą. W związku ze znacznym zredukowaniem populacji wilków abisyńskich i lampartów będących naturalnymi wrogami małp, dżelady w zasadzie obawiają się tylko ludzi. Wszystkie współcześnie żyjące dżelady zamieszkują niektóre góry na terenie Etiopii i Erytrei, a największe ich populacje zasiedlają góry Semien.

Innymi endemicznymi mieszkańcami Semien są koziorożce abisyńskie, spokrewnione z koziorożcami alpejskimi i syberyjskimi. Zwierzęta te zamieszkują tylko najwyższe partie gór i dostojnie poruszają się skacząc po półkach skalnych. Samce posiadają ogromne rogi dochodzące nawet do 1,4 m długości. Największym drapieżnikiem Semien są natomiast wilki abisyńskie zwane kaberu. Są to niewielkie i bardzo płochliwe zwierzęta o czerwonawej sierści, białym podgardlu i białych nogach. Często poruszają się w niewielkich grupach rodzinnych. Bardzo łatwo można pomylić je z popularnymi szakalami, dlatego zawsze warto pytać przewodnika czy widziane zwierzę jest szakalem czy wilkiem.

Blisko pól namiotowych gromadzą się sporej wielkości endemiczne biało-czarne kruki grubodziobe, które liczą na łatwą zdobycz w postaci odpadków. Jest ich na tyle dużo, że bez problemu na każdym polu biwakowym możemy liczyć na ich towarzystwo. Z kolei podczas wysokogórskich wędrówek możemy podziwiać dostojne sępy, które wręcz pływają unoszone prądami powietrznymi. Najbardziej niesamowitym wrażeniem jest obserwacja ich np. ze szczytu Imet-Gogo, którego piętrowe ściany gwarantują nam rewelacyjny widok w dół. Tu dla odmiany krążące sępy oglądamy patrząc pod nogi, a nie zadzierając głowę do góry.

Etiopski endemit

Większość turystów, przyjeżdżających do Semien pragnie na własne oczy zobaczyć żerujące dżelady. Małpy zamieszkują tylko najwyższe części gór i spotkać je można na wysokości od 2000 do 4000 n.p.m., dlatego niezbędne jest zorganizowanie odpowiedniego transportu. W związku z bardzo niską temperaturą występującą w nocy i nad ranem dżelady budzą się dość późno jak na dzikie zwierzęta i na pierwszy posiłek schodzą dopiero, gdy słońce ogrzeje łąki i zbocza gór. Z tego względu małpy można oglądać w zasadzie od godziny 9 rano do 17 po południu. Nie trzeba zatem zrywać się ze snu skoro świt jak w przypadku chęci obserwacji innych zwierząt. Podróżując wynajętym samochodem z głównego miasta wypadowego w góry- Debarku pierwsze stada dżelad można zobaczyć dopiero po około godzinnej jeździe. Wówczas miejsce drzew zajmują krzewy i rozległe łąki, a rozrzedzone powietrze zawiera małe ilości tlenu.

W zasadzie każdy odwiedzający Semien jest w stanie zobaczyć małpy. Grup rodzinnych dżelad jest jeszcze sporo i bardzo lubią żerować blisko dróg. Czasami zlewają się z kamieniami lub zaoranym polem, dlatego warto od czasu do czasu obserwować rzekomo puste łąki czy nie widać na nich ruchu. Dżelady nie są przesadnie płochliwe i pozwalają podejść do swojego stada na odległość około 10 m. Jeżeli zaczniemy zbliżać się, dżelady bez pospiechu będą odchodzić. Małpy nigdy nie atakują turystów, którzy zanadto się zbliżyli. Po prostu odchodzą. Będąc na trzydniowym trekkingu w Simien trzy razy widzieliśmy spore stada dżelad. Pierwszą grupę rodzinną zobaczyliśmy zaraz po opuszczeniu auta, które podwiozło nas na szlak. Oczywiście małpy wypatrzył nasz przewodnik, który w pewnym momencie zatrzymał się. Odwrócił się do nas i rękoma pokazał, że mamy się zatrzymać. Następnie wskazał miejsce, na które mieliśmy spojrzeć. Gdyby nie on minęlibyśmy pole, na którym zerowała grupa dżelad licząca kilkanaście osobników. Wydawało się, ze dżelady nie robią sobie kompletnie nic z naszej obecności. Pozwoliły nawet podejść do siebie bliżej. Następnie, ciągle przeczesując trawę, przeszły przed wydeptana ścieżkę i zniknęły za wzgórzem. Było to dla nas nie lada przeżycie i w zasadzie pierwszego dnia zobaczyliśmy to, po co przyjechaliśmy do Semien. Wędrując drugiego i trzeciego dnia górskimi szlakami udało się nam jeszcze dwukrotnie zobaczyć dżelady. Jedni z turystów poznani na polu biwakowym, odwiedzili Semien zaledwie przez jeden dzień. Wynajęli samochód w Debarku, opłacili wszystkie pozwolenia i powiedzieli kierowcy, że ich marzeniem jest zobaczenie dżelad. Kierowca zawiózł ich w kilka miejsc, aż w końcu udało się im zobaczyć małpy. Można z tego wywnioskować, ze dżelady przemierzają ściśle określone tereny w górach i jest możliwość zobaczenia ich w miejscach, gdzie można dojechać samochodem. Z opowieści znajomych wynikało, ze ich przewodnik dobrze wiedział, gdzie ma jechać i gdzie można spotkać małpy. Za tą jednodniową wycieczkę zapłacili 100 dolarów.

Pod największą ochroną

Etiopczycy rozumieją, że turyści przyjeżdżają do Semien właśnie po to, aby zobaczyć te niesamowite małpy, dlatego otaczają je szczególna opieką. Nie pozwalają by ktokolwiek je płoszył, pilnują aby turyści nie podchodzili zbyt blisko oraz schodzą małpom z drogi, gdy te przemierzają urwiska. Jedynymi miejscami skąd przepędza się małpy są pola uprawne oraz miejsca biwakowania turystów. Miejscowi przewodnicy, którzy oprowadzają grupy turystów dbają nawet o to, by na polach biwakowych wszystkie śmieci znalazły się w zamkniętych pojemnikach. Przeczesujące teren małpy są w stanie zjeść resztki po turystach, co może odbić się bardzo niekorzystnie na ich zdrowiu. Dżeladom pod żadnym pozorem nie można rzucać żadnego pożywienia. Jedyną odpowiednia dla nich karma są jałowe źdźbła traw, owady i zioła. Każdy pokarm charakteryzujący się większą kalorycznością bądź dużą zawartością węglowodanów wywołuje u zwierząt stan podobny do cukrzycy mogący skończyć się śmiercią! Nie zawsze jednak dla dżelad los był tak łaskawy. Wcześniej małpy stanowiły dla miejscowych źródło smacznego mięsa oraz odzienia, a ich skóry służyły jako okrycia wierzchnie na bardzo zimne noce. Ponadto grzywy samców wykorzystywane były przez wodzów licznych plemion górskich jako ozdoba. Polowanie na małpy nie było ani wyczerpujące ani skomplikowane, gdyż na odkrytych polanach i stokach górskich stanowiły bardzo łatwy cel. Doprowadziło to do skrajnego wytrzebienia zwierząt, które przetrwały jedynie w najdalszych i najmniej dostępnych zakątkach etiopskich i erytrejskich gór.

Rodziny i plemiona

Dżelady zjadają w zasadzie wszystko to, co znajdą na wysokogórskich łąkach- trawę i zioła, nasiona, pąki kwiatowe, miękkie gałązki, bezkręgowce, a także bardzo sporadycznie małe gady i ptasie jaja. Małpy potrafią także rozpoznać rośliny, które mają jadalne korzenie i bulwy. Wydaje się, że najsmaczniejszym dla dżelad pokarmem są nasiona traw, których obfitość znajdują właśnie na wysokogórskich łąkach, a nie w zakrzaczonych dolinach. Ta słabość do wysokoweglowodanowych ziaren bardzo często prowadzi małpy wprost na poletka uprawne, gdzie miejscowa ludność sieje pszenice i jęczmień. Małpy notorycznie przeganiane są przez ludzi, gdyż podczas jednego żerowania są w stanie zjeść i zadeptać całe poletko.

Dżelady zawsze żerują w grupie, wydając pochrząkiwania i piski- w ten sposób upewniają się, że wszystko jest w porządku i żadna z małp nigdzie nie zabłądziła. Przeczesujące górskie łąki stado jest dość głośne i przypomina trochę grupę ludzi pracujących na polu, którzy poruszają różne tematy. Podczas żerowania małpy skupione są raczej na jedzeniu i rzadko dochodzi u nich do bliższych interakcji. Sytuacja zmienia się diametralnie późnym popołudniem, gdy najedzone dżelady szukają nocnego schronienia lub oddają się zwykłemu relaksowi. Czasami zbijają się w grupę i używając odgłosów, gestów i mimiki porozumiewają się ze sobą. Owe „rozmowy” prowadzą równie często do zabaw, co do kilkusekundowych wybuchów furii. Oprócz pisków, pochrząkiwań, mruczeń i okrzyków dżelady gestykulują kończynami przednimi, wywijają górną wargę okazując gigantyczne dziąsła, ziewają, pokazują kły, mrugają oczami, marszczą czoło i wywijają powieki. Wszystko to składa się na przekaz na tyle czytelny, że inne osobniki stada są w stanie na niego odpowiedzieć. Dżelady tak jak większość małp społecznych nie ukrywają swoich emocji, a ich reakcje są nierzadko dość skrajne i ludzkim okiem- nieadekwatne do problemu. Grupy rodzinne dżelad tworzone są zazwyczaj przez jednego lub kilku dorosłych, dominujących samców i po 4-8 samic przypadających na każdego z nich. W grupach takich znajdują się oczywiście młode, a także synowie samic, którzy nie ukończyli 5 roku życia. Gdy młody samiec zaczyna interesować się samicami jest przepędzany przez dominującego samca i łączy się z innymi, podobnymi sobie podrostkami. Grupy samotnych samców przeczesują, podobnie jak grupy rodzinne górskie łąki w poszukiwaniu pokarmu i przy okazji w celu napotkania innych stad, z których mogliby uwieść samice. Grupy rodzinne oparte są na komforcie życia i opiece gwarantowanej przez dominującego samca, a nie jak w przypadku pawianów, na zastraszeniu. Z tego względu jeżeli samice zadowolone są z działań swojego protektora, nigdy go nie opuszczą. Jeżeli jednak na horyzoncie pojawi się atrakcyjny samiec, gwarantujący więcej niż dotychczasowy mąż, to samice dość często nie mogą mu odmówić i pojedynczo lub gromadnie przechodzą na jego stronę. Powrót jest możliwy, ale zdrajczyni poniesie w związku z tym karę wymierzoną przez ojca stada. Czasami grupy rodzinne mogą łączyć się w większe stada, których liczebność dochodzić może nawet do 300 osobników. Tym samym tworzą się swego rodzaju wędrujące „plemiona” złożone z kilkunastu czy kilkudziesięciu rodzin.

Z kamieniem w ręku, z dzieckiem na plecach

Dżelady jako jedne z nielicznych zwierząt posługują się narzędziami. Być może nie posiadają tak wyrafinowanych urządzeń jak szympansy jakimi są np. pałeczki do wyjadania termitów z ich kopców, ale opanowały rewelacyjną technikę rzucania kamieniami i spuszczania kamieni z uskoków czy półek skalnych. W momencie zagrożenia wszystkie osobniki zbijają się w grupę, a wolno chodzące młode w kilka sekund lądują na grzbietach matek. Małpy nerwowo szukają wolnych kamieni i rzucają je w kierunku napastnika. Jeżeli mają możliwość wdrapania się na skały, to uciekając, celowo poruszają wolne kamienie, aby te spadały na goniącego je ścigające je zwierzę. W związku z wytrzebieniem dużych drapieżników takich jak lampart, małpy nie mają zbyt wielu okazji do używania swoich zdolności. Zdarza się jednak że od czasu do czasu napotykają na swojej drodze stada pawianów płaszczowych, z którymi co prawda nie dzielą terenów żerowiskowych, ale mogą korzystać z tym samych miejsc noclegowych. Pawiany żerują w dolinach i dolnych partiach stoków, z kolei dżelady szukają swojego pożywienia bardzo wysoko w górach, aż na granicy występowania śniegu. Późnym popołudniem pawiany przemieszczają się w górę w poszukiwaniu bezpiecznych miejsc noclegowych. Dżelady natomiast schodzą ze szczytów, gdzie nocą temperatura może spadać poniżej zera. Obydwa gatunki mogą zatem spotkać się tuż przy najlepszych miejscach noclegowych w środkowej części wzgórza i wówczas następuje problem. Zarówno dżelady jak i pawiany uzurpują sobie prawo do danych miejsc i nie mają ochoty odstępować ich kuzynom. Każdy gatunek we własnym języku używając przeraźliwych krzyków i pisków próbuje przegonić rywali. Jeżeli to nie pomaga dżelady używają swojej zdolności rzucania kamieni. Następnie obydwa gatunki ostentacyjnie prezentują uzębienie, pozorują ataki, a dżelady dodatkowo odkrywają ogromne dziąsła, krwistoczerwone piersi i przeraźliwie wyglądające białe powieki. Dla przyglądającego się z boku człowieka wszystko to może wyglądać na gigantyczną bitwę, w której w sumie może brać udział nawet kilkaset osobników. Małpy nawzajem się przeganiają, miotają kamienie i wzniecają tabuny kurzu, nerwowo rwą trawę, wrzeszczą i rzucają się jedna na drugą. Takie potyczki nie niosą jednak ofiar, a jedynym ich efektem mogą być siniaki i niewielkie rany. Zazwyczaj mniej liczna i mniej rozwrzeszczana grupa daje za wygraną i udaje się na noc w inne miejsce.

Uzależniona od UV

W związku z zasiedlaniem terenów wysokogórskich dżelada bardzo źle znosi pobyt w niewoli. Wymaga silnego nasłonecznienia, ale nie ciepła. Taki efekt dość trudno jest osiągnąć w ogrodach zoologicznych, które zazwyczaj zlokalizowane są w nisko położonych miastach. W praktyce, pomieszczenia, w których znajdują się małpy oświetlane są mocnymi lampami imitującymi naturalne promieniowanie słoneczne. Dżelady wrażliwe są także na zanieczyszczenia powietrza i zdecydowanie wolą oddychać chłodnym, wysokogórskim, zawierającym mało tlenu powietrzem niż miejskim smogiem. Również żywienie małp sprawia wiele niedogodności ogrodom zoologicznym. Jako zdecydowani roślinożercy małpy wymagają prostego, ale niezmiernie urozmaiconego pokarmu. Jędzą trawy i zioła, czasami małe bezkręgowce. Niby nic w tym szczególnego, ale wysokogórskie gatunki roślin zawierają cały wachlarz niezbędnych dla dżelad substancji nazywanych zwyczajowo witaminami. Co jest witaminą dla człowieka, niekoniecznie musi być witaminą dla danego gatunku małpy i odwrotnie. Dość trudno jest zatem zabezpieczyć małpy w odpowiednią ilość traw i ich nasion, kłączy i ziół, które charakteryzować się będą wartością podobną do tych rosnących w górach Semien.

dr Radosław Kożuszek

Teksty oraz wszystkie zdjęcia stanowią własność intelektualną i fizyczną. Chronione są ustawą o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Jakiekolwiek kopiowanie, powielanie w całości lub części tylko za zgodą autora. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.